Kobieta kameleon w oczach legendy fotografii
blog znów zmienia trochę swoją formę, z jednej strony jest trochę o mnie, z drugiej chciałbym zarazić Was fotografią, ale fotografią w najlepszym tego słowa znaczeniu, dlatego najbliższe kilka-klikanaście wpisów zdominują najbardziej znani w świecie mody i reklamy, dziś krótka przygoda Lindy Evangelisty i Petera Lindbergha od 1987r.
Ps. dziś Was zarażam. Następny wpis będzie opowieścią o Lindberghu, a jak się przyjmie, to może pojawi się o pierwszym z mistrzów coś jeszcze.

uwaga drugi plik ma 1,8mb, więc proszę o cierpliwość

Paris at Night
nazwa bloga zamyka temat trybu życia autora, nocne ze mnie zwierze, czasami ciężko zrozumieć dlaczego spożywczaki zamykają przed tym zanim zwlokę się z łóżka. O urzędasach lepiej nie mówić, otwierają swoje biura o 6:00 rano i myślą, że ktoś wtedy myśli o swoim podatku i ubezpieczeniu, ale nie o tym miało być… Miasto nocą ma swój klimat, emocje, tętno ludzi i światła. Paryż i Ateny to moje typy na europejską stolicę nocy. Szczerze w mówiąc w Paryżu zalatywało lekkim snobizmem, a puste wystawy Chanela pozostawiały lekki niesmak, ale wchodzisz na pola elizejskie i czujesz, że to ludzie tworzą klimat tego miasta- przesympatyczni.
dużo by o tym pisać, ale dziś 23:13, druga połówka, już śpi, a monitor daje po gałach- jak na ironię, today trzeba spać, jutro skrobnę 3 zdania więcej, bo warto. Pozdro

jak oni są tu, to kto robi nasze koszulki???
powiem szczerze, że ostatnio odnotowałem, iż wszystkie większe metropolie opanowane są przez Chińczyków, Japończyków i Koreańczyków. Świetnie poznawać nową kulturę chociaż słuchy dochodzące z Koreańskich fabryk o porannej gimnastyce trochę mnie przerażają, nie żebym miał coś do gimnastyki, ale jednak… w Polsce dzień w pracy zaczyna się inaczej. Niewątpliwie przerażają mnie napisy na wewnętrznych drzwiach wc – “nie trać czasu”. Za przeproszeniem siedzę na kiblu i mogę zmarnować te kilkanaście sekund. Nie dość, że napis to jeszcze napastliwe oczy koreańskiego Wodza budzą we mnie strach. Żebym tylko nie dostał zaparcia…

Reklamowo
Wtajemniczeni od dawna wiedzieli, że prowadzę dwa blogi, http://ironicphoto.wordpress.com/ i http://chienandalou.wordpress.com/, dziś powiem nieco więcej na temat tego pierwszego, Blog ironic.pl ma być “nieciągnącą się opowieścią o … agencji fotograficznej Ironic.pl”, chciałbym, żeby liczba odcinków tego serialu sięgnęła rekordu “Mody na sukces”,

liczę na trochę inne grono “oglądaczy” serialu i jestem przekonany, że fabuła agencyjnego bloga będzie kręcić się nieco sprawniej niż wspomnianego serialu, a Wy z entuzjazmem przyjmiecie jego półoficjalną formę i ciężki humor. Nie da się ukryć, że tamten blog jest powiązany z samą stroną internetową naszej coraz częściej rozpoznawalnej na rynku Wrocławskim agencji fotograficznej Ironic.pl.
Oba blogi zyskają na dynamice, regularności wpisów, ale przede wszystkim na treści, która zapełni wordpressa.
Należą się też podziękowania dla Marcina za niepowtarzalny dizajn i stajl.
a na koniec nikt inny jak Alanis
Hospital w wielkim mieście
od jakiegoś czasu cotygodniowo odwiedzam jeden z wrocławskich szpitali, niewątpliwie ciekawe to miejsce, ale jeszcze ciekawsi to ludzie, jako że obligatoryjnie muszę stawiać się na szczepienia, cotygodniowo spotykam innych lekarzy i cotygodniowo dostaję innych objawów od opuchlizny przez drętwienie, ciekawa sprawa ogólnie, szczególnie kiedy wpadasz do lekarza i wita Cię pielęgniarka “Witam, kto pana tak pobił”, kiedy tłumaczysz, że to alergia odczekujesz w kolejce i jesteś w połowie drogi, później drze na Ciebie ryja pani z ADHD i pyta, “a co właściwie panu jest?”, wymownie pokazuję na twarz, a ona że tak normalnie wyglądam i nic mi nie jest, warto przy tym zaznaczyć, że ledwo ją widzę bo nie mogę otworzyć oczu, ze względu na fakt opuchlizny o jaki już pytała wcześniej pielęgniarka, ale nie o tym cała ta opowieść ale o ludziach z poczekalni, oni tworzą ten szpital, opowieści o lekarzach, kto ile razy miał zawał, że dojeżdża z Opola, a jego kuzyn złamał nos w trzech miejscach, są jeszcze awanturnicy, czepialscy, zabiegani, anemicy, znerwicowani, ogólnie to wszystko co tylko matka natura jest w stanie wyprodukować, skrzyżować, wymieszać … swoisty mikroklimat

wesołomiasteczkowo
98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta
go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i
wkrótce będziemy mieć syna…
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz
z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy
znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął
parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie – odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! – wykrzyknął staruszek. – Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem…











