un Chienandalou at Night

2:19 i początek kącika filozoficznego

Opublikowany w ja, myśli zebrane by chienandalou w dniu kwiecień 7th, 2008

Dzisiaj ważny dzień tego bloga, obok kącika Freudowskiego będzie kącik Tischnerowski, krótkie cytaty interpretacje, wolne spostrzeżenia, czyli krótko mówiąc zarys myśli Tischnera, teraz, w czasach kiedy każda myśl filozoficzna jakby się dezaktualizowała, jakby odgrywała coraz mniejszą rolę, baaaa zaryzykuję to stwierdzenie, jakby zanikała na rzecz czegoś co roboczo nazwałem “myślą komercyjną”, w sumie nie moment, żeby rozwijać wątek “myśli komercyjnej”, o tym będzie niebawem…

na początek:

“Kiedyś filozofia rodziła się z podziwu wobec otaczającego nas świata (Arystoteles). A potem także z wątpienia (Kartezjusz). A teraz, na naszej ziemi, rodzi się ona z bólu. O jakości filozofii dececyduje jakość bólu ludzkiego, który chce filozofia wyrażać i któremu chce zaradzić. Kto tego nie widzi, jest bliski zdrady. Wydaje się, że przed wszelkim filozofowaniem, zwłaszcza u nas, trzeba dokonać istotnego wyboru: trzeba wybrać z tego o czym myśleć można, to, o czym myśleć trzeba. A to o czym myśleć trzeba, nie pochodzi z kart książki, lecz z twarzy zaniepokojonego swym losem człowieka.”

dobranoc ;)

2:16 i początek kącika Freud’owskiego…”Rozkosz jest premią natury za trud płodzenia i rodzenia. Nasze namiętności często stają się naszym nieszczęściem”

Opublikowany w myśli zebrane by chienandalou w dniu kwiecień 4th, 2008

dzisiaj postanowiłem wrzucić kilka swoich shotów, ale życie życiem, klient zadowolony i kolejne zlecenie… więc fot nie będzie.

dalej przechodzę mutację, czasami syczę, ogólnie mam drobne problemy z komunikacją werbalną, a gripeksy i inne shity mogę sobie w dupe wsadzić, dzisiaj nie wychyliłem nosa za drzwi, ale jutro trzeba będzie pchnąć kilka rzeczy…

w głośnikach Tomek Waits

a mnie się zebrało na psychoanalizę Freuda, ostatnio w domu pojawiła się ciekawa pozycja … “Pasje utajone…” czyli zbeletryzowana biografia Freuda, jak tylko zjadę na weekend, to nie omieszkam się wgryźć, a później podzielić się odczuciami, bo o Freudzie można wiele napisać, można go nazywać “zamierzchłym ojcem psychoanalizy”, można się z nim zgadzać lub nie. Z pewnością był to człowiek, który postawił niewiarygodnie niewygodne tezy… stał się ikoną i to nie psychoanalizy, a sposobu myślenia, złamał stereotyp kulturowo-religijny, właściwie… czego nie złamał, na kolana padły największe dzieła naukowo-filozoficzno-religijne, dziś z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Freud padł na kolana… (czemu? to dłuższa historia, ale już dziś mogę Cię zapewnić, że nie znajdziesz tu oceny, kto ma rację)

co ciekawe, obecna psychologia/psychoanaliza i wszystkie działy nauki z zakresu “psycho”, doszczętnie zniszczyły poglądy Freuda, chyba lepszym stwierdzeniem byłoby, że obecnie wcisnęliśmy poglądy Freuda do małej butelki i całkiem szczelnie zakorkowaliśmy, żeby o tym nie słyszeć. Jak to często z takimi historiami bywa, butelki pękają i wyskakuje coś “pokroju dżina” i dopiero zaczyna się zabawa. Żyjemy w czasach kiedy nie wypada mówić, że pewne popędy ma się wrodzone, a tym bardziej nie wypada mówić, że one kierują naszym życiem. Łatwiej powiedzieć i przyswoić, że chce się uprawiać sex, niż przyznać, że to siedzi gdzieś głęboko i jest pierwotnym instynktem, który często determinuje nasze działania… zupełnie podświadomie, a może przedświadomie, ale na pewno nie wszystko mieści się w obrębie naszej ścisłej świadomości.

“Dążenia w przedsionku nieświadomego, są ukryte przed wzrokiem nieświadomości, która znajduje się przecież w innym pokoju; muszą one naprzód być nieświadome. Lecz na progu między tymi dwoma pomieszczeniami pełni swą służbę strażnik, który rewiduje pojedyncze dążenia duchowe, cenzuruje je i nie wpuszcza do salonu, jeśli mu się nie podobają. Jeśli przecisnęły się one do progu i zostały odprawione przez strażnika, są nie do uświadomienia; zwiemy je stłumionymi. Ale i te dążenia, które strażnik przepuścił przez próg, nie stały się jeszcze przez to świadomymi; mogą stać się nimi jeśli uda się im skierować na siebie wzrok świadomości. Możemy przeto z zupełną słusznością nazwać ten pokój systemem p r z e d ś w i a d o m e g o”

na dobranoc

i przestroga, nie tłuczcie się rakietą po głowie:

3:36

Opublikowany w ja by chienandalou w dniu kwiecień 3rd, 2008

at night…

w każdym poście miało być trochę moich streetów, ale dziś rzygam fotami, właśnie skończyłem zlecenie i ładuje ritacze na serwer, do tego wszystkiego jestem chory, jutro na 9:00 muszę być na uczelni, a do tego czasu jeszcze trzeba trzasnąć sprawozdanie i poprawić projekt…

wracając do fot, jak zapowiedziałem nie będzie moich… co nie znaczy, że nie będzie wcale, będą… i to jakie. Jeden z moich guru szczególnie dzięki doskonałym fashion shotom in studio Greg Kadel,

Greg i jego połamane pozy, karkołomne cięcia, to sprawia, że pracuje dla najlepszych, ale do rzeczy…

come&back… krótka historia o wracaniu

Opublikowany w People, Urban by chienandalou w dniu marzec 21st, 2008

Niektórzy myśleli, że blog padł wraz z autorem, a to tylko chwilowa niedyspozycja. Z każdym wznowieniem pisania bloga, w głowie rodzi się inna idea jego tworzenia. Pewnie będzie trochę mnie, ale więcej będzie o Tobie i innych, o tych którzy w różnych okolicznościach stają na mojej drodze,

ogólnie fajnie, że jesteście, że czytacie…

fajnie że nosicie gacie po tacie

jak już się wkręcił motyw wracania, to przypomniała mi się zamierzchła przeszłość kiedy chadzałem na juwenalia, podczas powrotu, o ile ten sposób podróżowania, można nazwać w ogóle “wracaniem” do domu, spotkałem przeciętnego mieszkańca mojej dzielnicy, ale zacznijmy od początku:

“Stadardowy dzień
wracam z imrezy zaprzyjaźniłem się z tutejszym menelem,
któy w przypływie miłości daje radę:
Trzym się zdrowo i k***a dzieci rób… bo będziemy po chińsku gadać “

pogadaliśmy jeszcze o tym, że urosłem od coli, a nie od transgenicznych kurczaków…

seszyn, za pięć 3:00

Opublikowany w myśli zebrane by chienandalou w dniu styczeń 30th, 2008

generalnie zaczęła się sesja, wszyscy kują, dają dupy, kombinują jak się da, żeby wszystko pchnąć … i sam nie wiem czy powinienem dawać dupy, czy ryć

czasoprzestrzeń się trochę pokręciła, czy jutro będzie jutro, czy pojutrze. Kalendarz pęka w szwach, a ja jak zwykle mam to w dupie, w dupie ten cały zabawny kołowrotek. Zasada jest prosta jedne gówna płyną do wyspy zwanej magister inne gówna robią fale, żeby te pierwsze nie dopłynęły, a moja rada… zrób to tak, żeby cię szambo nie zalało…

chyba muszę flachę Jack’a Danielsa kupić…

jutro zagram w bierki
o me obie nerki

Pozdro

A ja trochę nie rozumię czemu

Opublikowany w ja by chienandalou w dniu wrzesień 25th, 2007

„ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym”.

friendship, mój przyjaciel prezydent

Opublikowany w myśli zebrane by chienandalou w dniu wrzesień 16th, 2007

na stole niedojedzone spagetii na podłodze mineralwasser… już pusta, obok grzeje się komóra, na kolanach laptop, na biurku Vogue’i, ostatnie ładowanie baterii… szukanie inspiracji… już jest… sam nie wiem czego szukam… ottt rytuał

siedzę… obok leży już sprzęt, taki zamknięty, pokręcony świat

ps. w chwili paraartystycznego wytchnienia spojrzałem na blog koleżanki, nie mam zwyczaju czytać czyichś blogów, bywam tam rzadko i sam nie wiem czego szukam, nie interesuje mnie z kim wczoraj spała, nie interesują mnie jej problemy, rodzina…

ale nie o tym miało być… na blogu w sumie nic nie znalazłem, bo i szukałem słabo,
mama zawsze powtarzała “synu ty nawet jak sobie dziecko zrobisz to nie zauważysz”, no nic… oczywiście włączyła się g… muzyczka, moja dwudziestoparoletnia koleżanka śpiewa w rytmie fasolek jak bardzo kocha mame… nawet wzruszające… ale zaintrygowało mnie zupełnie coś innego… okienko znajomi… a tu Leszek Możdżer, Bodo Kox i inni…

Skoro jeden z najbardziej niezależnych twórców kina offowego ma bloga i jest kumplem mojej przymałej koleżanki, to warto może zobaczyć z kim sypia, czy lubi ostro, co myśli o nadchodzących wyborach i w ogóle jak mu życie się układa… ottt ludzka ciekawość, zajrzenia ludziom pod kołderkę… a nóż widelec dyma żonę prezydenta

ludzie lubią czytać, co kto napisał o sobie,
ludzie luba o sobie pisać, bo tak łatwo wykreować swój “pożalsięboże wizerunek” …

mnie znowu zaintrygowało pole znajomych… tu okazuje się, że Bodo ma pod 2000 znajomych, osz … tyle ludzkich ciał w życiu nie widziałem…
friend: “zomuś”, kilka koleżanek z “xxx” w nicku i gołymi cyckami w awatarze, też się przyjaźni z Leszkiem i z Kają, albo to Leszek przyjaźni się z Kają, a Bodo z teatrem Capitol (całkiem dobry teatr, ale do tej pory nie wiem jak się z nim zaprzyjaźnić, zrobić dobrze pani w okienku, czy zostawić resztki nasienia na ścianach męskiej ubikacji), aaa któreś z nich przyjaźni się z Marysią Peszek, a Marysia przyjaźni się z Anią Dąbrowską, Kają i Goją, tak sie koło zamka, ktoś z nich pewnie przyjaźni się z panem prezydentem i kotem pana premiera, ktoś może z ojcem dyrektorem, oczywiście wszyscy przyjaźnią sie z 31-letnią dziewicą… jest też kilka “supergirlów”, “bjork”, “joy devision” i cała mieszanka szamba od artystów niezależnych, przez księży, polityków, na dziwkach kończąc… o proszę jest nawet Kazik… też ma pod 2000 przyjaciół,

nie ma to jak rżnąć kogoś przez net…

ps. być może kiedyś też w ramach reklamy wystawie zdjęcia swoich genitaliów, a nóż widelec sie sprzeda, na razie się boję… boję się, że fanki z wrażenia urwą mi jaja.

what’s up ?

Opublikowany w ja by chienandalou w dniu wrzesień 2nd, 2007

tak będę tu wyładowywał swoje frustracje
i opisywał swoje niepowodzenia w łóżku i poza nim

Jako tako bez znaczenia
bez zbytniego pierdolenia

let’s dance [firefox nie traktuje "dance" jako błąd bo Danka dała dupy któremuś z twórców tej cudnej przeglądarki] :

standardowy dzień wracam z imprezy
zwraca się do mnie potrzebujący
z wadą wzroku
prosi żebym przeczytał mu numery do [tu cytat] “dziwek prywatnych”
niewidomy to ma ciężko do dziwki zadzwonić…

na dodatek teraz wszystko jest prywatne
kiedyś był komunizm i wszystko było wspólne
a dziwki centralnie sterowane

młoda dziewica

Hell…o world!

Opublikowany w ja by chienandalou w dniu wrzesień 2nd, 2007

wczoraj byłem całkiem porno
dzisiaj mówię wam bondziorno

chien