2:16 i początek kącika Freud’owskiego…”Rozkosz jest premią natury za trud płodzenia i rodzenia. Nasze namiętności często stają się naszym nieszczęściem”
dzisiaj postanowiłem wrzucić kilka swoich shotów, ale życie życiem, klient zadowolony i kolejne zlecenie… więc fot nie będzie.
dalej przechodzę mutację, czasami syczę, ogólnie mam drobne problemy z komunikacją werbalną, a gripeksy i inne shity mogę sobie w dupe wsadzić, dzisiaj nie wychyliłem nosa za drzwi, ale jutro trzeba będzie pchnąć kilka rzeczy…
w głośnikach Tomek Waits
a mnie się zebrało na psychoanalizę Freuda, ostatnio w domu pojawiła się ciekawa pozycja … “Pasje utajone…” czyli zbeletryzowana biografia Freuda, jak tylko zjadę na weekend, to nie omieszkam się wgryźć, a później podzielić się odczuciami, bo o Freudzie można wiele napisać, można go nazywać “zamierzchłym ojcem psychoanalizy”, można się z nim zgadzać lub nie. Z pewnością był to człowiek, który postawił niewiarygodnie niewygodne tezy… stał się ikoną i to nie psychoanalizy, a sposobu myślenia, złamał stereotyp kulturowo-religijny, właściwie… czego nie złamał, na kolana padły największe dzieła naukowo-filozoficzno-religijne, dziś z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Freud padł na kolana… (czemu? to dłuższa historia, ale już dziś mogę Cię zapewnić, że nie znajdziesz tu oceny, kto ma rację)
co ciekawe, obecna psychologia/psychoanaliza i wszystkie działy nauki z zakresu “psycho”, doszczętnie zniszczyły poglądy Freuda, chyba lepszym stwierdzeniem byłoby, że obecnie wcisnęliśmy poglądy Freuda do małej butelki i całkiem szczelnie zakorkowaliśmy, żeby o tym nie słyszeć. Jak to często z takimi historiami bywa, butelki pękają i wyskakuje coś “pokroju dżina” i dopiero zaczyna się zabawa. Żyjemy w czasach kiedy nie wypada mówić, że pewne popędy ma się wrodzone, a tym bardziej nie wypada mówić, że one kierują naszym życiem. Łatwiej powiedzieć i przyswoić, że chce się uprawiać sex, niż przyznać, że to siedzi gdzieś głęboko i jest pierwotnym instynktem, który często determinuje nasze działania… zupełnie podświadomie, a może przedświadomie, ale na pewno nie wszystko mieści się w obrębie naszej ścisłej świadomości.
“Dążenia w przedsionku nieświadomego, są ukryte przed wzrokiem nieświadomości, która znajduje się przecież w innym pokoju; muszą one naprzód być nieświadome. Lecz na progu między tymi dwoma pomieszczeniami pełni swą służbę strażnik, który rewiduje pojedyncze dążenia duchowe, cenzuruje je i nie wpuszcza do salonu, jeśli mu się nie podobają. Jeśli przecisnęły się one do progu i zostały odprawione przez strażnika, są nie do uświadomienia; zwiemy je stłumionymi. Ale i te dążenia, które strażnik przepuścił przez próg, nie stały się jeszcze przez to świadomymi; mogą stać się nimi jeśli uda się im skierować na siebie wzrok świadomości. Możemy przeto z zupełną słusznością nazwać ten pokój systemem p r z e d ś w i a d o m e g o”
na dobranoc
i przestroga, nie tłuczcie się rakietą po głowie: