un Chienandalou at Night

całe życie polega na tym, żeby nie za często musieć dawać dupy za pieniądze…

2:36 Zapowiedź

Skomentuj »


miałem się wysilić i naskrobać trzy słowa, niestety jestem leniwy, a sesja za pasem, więc nie można się przemęczać, czilałtuje się grając w pokera.


ale będzie rozmowa z Tomkiem Sikorą: http://fototapeta.art.pl/fti-tsi.html trochę o życiu, trochę o rynku i trochę o przepisie jak zrobić karierę, jak zaistnieć… trochę szkoda, że Tomek nie powiedział jeszcze ile go to kosztowało, nie licząc tych kilku skrzynek wódki podczas focenia “Alicji w krainie czarów”

“W latach 70-tych nie było w Polsce reklamy. Była reklama na eksport. Takie firmy, jak Polski Fiat, Polskie Linie Lotnicze LOT musiały wydawać co roku kalendarz, po to żeby się chwalić, więc jakiś był zalążek takiej działalności na tym polu. Oczywiście nie było agencji reklamowej, był jakiś facet w Locie, który się tym zajmował, nie mając o tym zielonego pojęcia. Jednak powstały pewne projekty m.in. z moim udziałem.

Jest rok 1982 : ja je wywożę w formie swojego portfolio do Australii. Biorę do teczki kalendarz LOT-u, biorę kalendarz FSO i biorę cykl fotograficzny “Alicja w Krainie Czarów”. I co się okazuje : idę do agencji reklamowej i jakiś facet obejrzawszy moich kilka prac nagle wykonuje telefony i przy dużym stole zbiegają się wszyscy ludzie z tej agencji.

Ja z początku nie wiedziałem, o co chodzi. A chodziło o zjawiskowość tego portfolio. Oni zobaczyli kalendarz samochodów, który nie pokazuje nawet linii samochodu, nic. Tam są tylko surrealistyczne obrazki fotografowane przez przednią szybę Poloneza. Jest kalendarz LOT-u, w którym nie widać samolotu. Znowu surrealistyczne obrazki. Na szczęście nie znałem angielskiego i nie mogłem wytłumaczyć, że powodem takiego zaistnienia tych obrazów było to, że ten Polonez produkowany był od dziesięciu lat bez zmian i to było założeniem fabryki, żeby nie pokazywać w kalendazu samego samochodu.

Oni w tej agencji mieli dwa samochody do reklamowania i co trzy miesiące wypuszczali broszurę, gdzie robili kampanię nowego typu samochodu, gdzie trzeba było dokładnie go pokazać od dołu do góry, w różnych sytuacjach.”I byli zachwyceni, że ktoś na świecie może sobie pozwolić na to, żeby reklamować nie tyle samochód, a jego firmę i jego tzw image. Nikt takiej lini nie forsował tam wtedy w reklamie.Byli absolutnie tym zachwyceni.

Potem zobaczyli “Alicję w krainie czarów ” i mówią : no dobrze, ale to musiało bardzo drogo kosztować ! Ja mówię : kosztowało mnie parę butelek wódki. Jak to – oni mówią, kto był art directorem ? Co to znaczy ? (bo nie wiedziałem kto to jest art director) Oni mówią : czyje to pomysły ? Ja mówię : moje i kolegi. A kto robił stroje czyli stiling ? Ja i moja żona. To że ja wyjechałem z towarem i że to zostało tak dobrze przyjęte polegało na tym, że to było tam zupełnie nie znane. Wtedy ja sobie zdałem sprawę : wyjechałem z towarem, który mnie w bardzo łatwy sposób sprzedaje. Dlatego, że był tak inny. Wyobraź sobie sytuację : człowiek, który nie zna języka, jest w nowym kraju, gdzie się niechętnie przyjmuje ludzi z zewnątrz… :

a oto zapowiedź przyszłego materiału:

Written by chienandalou

maj 28, 2008 @ 1:37 am

Napisane w People, Urban

Napisz odpowiedź