Archiwum kategorii ‘places’
Paris at Night
nazwa bloga zamyka temat trybu życia autora, nocne ze mnie zwierze, czasami ciężko zrozumieć dlaczego spożywczaki zamykają przed tym zanim zwlokę się z łóżka. O urzędasach lepiej nie mówić, otwierają swoje biura o 6:00 rano i myślą, że ktoś wtedy myśli o swoim podatku i ubezpieczeniu, ale nie o tym miało być… Miasto nocą ma swój klimat, emocje, tętno ludzi i światła. Paryż i Ateny to moje typy na europejską stolicę nocy. Szczerze w mówiąc w Paryżu zalatywało lekkim snobizmem, a puste wystawy Chanela pozostawiały lekki niesmak, ale wchodzisz na pola elizejskie i czujesz, że to ludzie tworzą klimat tego miasta- przesympatyczni.
dużo by o tym pisać, ale dziś 23:13, druga połówka, już śpi, a monitor daje po gałach- jak na ironię, today trzeba spać, jutro skrobnę 3 zdania więcej, bo warto. Pozdro

…

halt…

Hospital w wielkim mieście
od jakiegoś czasu cotygodniowo odwiedzam jeden z wrocławskich szpitali, niewątpliwie ciekawe to miejsce, ale jeszcze ciekawsi to ludzie, jako że obligatoryjnie muszę stawiać się na szczepienia, cotygodniowo spotykam innych lekarzy i cotygodniowo dostaję innych objawów od opuchlizny przez drętwienie, ciekawa sprawa ogólnie, szczególnie kiedy wpadasz do lekarza i wita Cię pielęgniarka “Witam, kto pana tak pobił”, kiedy tłumaczysz, że to alergia odczekujesz w kolejce i jesteś w połowie drogi, później drze na Ciebie ryja pani z ADHD i pyta, “a co właściwie panu jest?”, wymownie pokazuję na twarz, a ona że tak normalnie wyglądam i nic mi nie jest, warto przy tym zaznaczyć, że ledwo ją widzę bo nie mogę otworzyć oczu, ze względu na fakt opuchlizny o jaki już pytała wcześniej pielęgniarka, ale nie o tym cała ta opowieść ale o ludziach z poczekalni, oni tworzą ten szpital, opowieści o lekarzach, kto ile razy miał zawał, że dojeżdża z Opola, a jego kuzyn złamał nos w trzech miejscach, są jeszcze awanturnicy, czepialscy, zabiegani, anemicy, znerwicowani, ogólnie to wszystko co tylko matka natura jest w stanie wyprodukować, skrzyżować, wymieszać … swoisty mikroklimat

wesołomiasteczkowo
98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta
go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i
wkrótce będziemy mieć syna…
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz
z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy
znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął
parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie – odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! – wykrzyknął staruszek. – Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem…

młodsze… od wirtualnego pokolenia
Do sali egzaminacyjnej, w której czeka profesor zagląda student (lekko “zmęczony”) i pyta:
- Pppanie proffesorze… czszyy pijany student mmoże zzdawać u pana egzzamin??
Profesor:
- Jak umie, to może.
A student na to:
- Śśśświetnie… Chłoppaki! Wnoście Stefana…

wirtualne pokolenie
Po nocnym spacerze chłopak odprowadza dziewczynę do domu. Przy drzwiach nonszalancko opiera się o ścianę, rozpina rozporek i mówi:
- Kochanie, zrób mi “laskę”
- Nie no, daj spokój, tata może wyjść wyrzucić śmieci
- Kochanie, na pewno nie, zrób proszę
- Nie, nie ma mowy
I tak ją przekonuje przez 15 minut, lecz ona jest nieugięta.
Nagle otwierają się drzwi i wychodzi młodsza siostra dziewczyny
- Tata mówi, że wyniósł już śmieci i wyprowadził psa i żebyś mu zrobiła, bo jak nie to zejdzie mama i mu zrobi albo nawet tata sam mu zrobi, tylko niech przestanie się opierać o domofon, bo jest 3 rano.

Pasażowo,,, worclowowo
monotematyczność
monogamia
monopol
a świat
podobno
taki stereo

walking
kolejny wolny dzień i kilkugodzinny spacer niezbyt owocny i spóźniający się autobus, starszy pan siedzący obok powtarzający “kr*** ja pier****”,
taka polska rzeczywistość wtorku bez fajerwerków, nikt się nie wychyla z tłumu, nikt się nie uśmiecha, a czas płynie jak krew z nosa, puste przestrzenie leniwi drogowcy




hepening
Wośpowo hepeningowo, tak bez pary, bez polotu, pod akwaparkiem, zamiast na rynku, jakoś koncepcja się wypaliła, albo zamiast idei wypaliła się osobowość, może kolejna osoba stała się ofiarą kampanii. Kwestujący jacyś bez pary, znudzeni, dzieci epoki kryzysu. Maluchy jakoś mniej roześmiane. Każdy już ma serduszko i na serduszka straciły popyt, może część tego cyrku przeniosła się na allegro.


jeszcze kilka lat temu ludzie chodzili zatroskani, przerażeni nowym obliczem świata, bardziej kapitalistycznym, niebezpiecznym, krwiożerczym, ale przede wszystkim nieznanym i niestabilnym o czym mogliśmy się przekonać trochę później


dzisiaj spotykamy tcyh samych ludzi bardziej zmęczonych

dzień kończy się historią starszego pana i cytatem “studenci chcecie trochę puszek”, później krótka historia jego rowerowej podróży po Wrocławiu zakończona pobytem na izbie wytrzeźwień, bo “to piwo było za słabe, więc kupiłem nalewkę”. Jego historia kończy się za kratami bez pracy i nadziei na lepsze życie, ale świat lubi się uśmiechać, a starszy pan zainkasował 1,90zł, drobniaki z mojego portfela i składając spóźnione życzenia szczęśliwego nowego roku, wołał “do zobaczenia, często bywam w barze mlecznym Miś”, krzyknąłem “do zobaczenia” i zniknąłem w tramwaju linii 17.
