un Chienandalou at Night

o fotografii nie tylko ślubnej

Archive for the ‘myśli zebrane’ Category

Zdjęcia ślubne – http://robertliszka.pl

leave a comment »

znów zmieni się trochę główny nurt bloga, tematyka będzie dość mocno związana z fotografią ślubną, którą ostatnio postanowiłem się zająć.

i oto jest zapowiedź pierwszego reportażu ślubnego…

zdjęcia ślubne

właściwie pierwszy raz poczułem takie ciśnienie, kiedy o zdjęcia prosi fotograf wyzwanie już na starcie jest ogromne, jednak dzięki doskonałej organizacji, świetnej atmosferze i w końcu dzięki wyjątkowej Parze Młodej moje zadanie było zdecydowanie prostsze, a efekty będziecie mogli niebawem ocenić sami.

Reklamy

Written by chienandalou

Wrzesień 8, 2010 at 8:30 pm

Napisane w myśli zebrane

wspomnienie wakacji

leave a comment »

dsc_0667

Written by chienandalou

Kwiecień 4, 2009 at 8:41 pm

Napisane w myśli zebrane

Hospital w wielkim mieście

leave a comment »

od jakiegoś czasu cotygodniowo odwiedzam jeden z wrocławskich szpitali, niewątpliwie ciekawe to miejsce, ale jeszcze ciekawsi to ludzie, jako że obligatoryjnie muszę stawiać się na szczepienia, cotygodniowo spotykam innych lekarzy i cotygodniowo dostaję innych objawów od opuchlizny przez drętwienie, ciekawa sprawa ogólnie, szczególnie kiedy wpadasz do lekarza i wita Cię pielęgniarka „Witam, kto pana tak pobił”, kiedy tłumaczysz, że to alergia odczekujesz w kolejce i jesteś w połowie drogi, później drze na Ciebie ryja pani z ADHD i pyta, „a co właściwie panu jest?”, wymownie pokazuję na twarz, a ona że tak normalnie wyglądam i nic mi nie jest, warto przy tym zaznaczyć, że ledwo ją widzę bo nie mogę otworzyć oczu, ze względu na fakt opuchlizny o jaki już pytała wcześniej pielęgniarka, ale nie o tym cała ta opowieść ale o ludziach z poczekalni, oni tworzą ten szpital, opowieści o lekarzach, kto ile razy miał zawał, że dojeżdża z Opola, a jego kuzyn złamał nos w trzech miejscach, są jeszcze awanturnicy, czepialscy, zabiegani, anemicy, znerwicowani, ogólnie to wszystko co tylko matka natura jest w stanie wyprodukować, skrzyżować, wymieszać … swoisty mikroklimat

untitled-11

Written by chienandalou

Marzec 16, 2009 at 8:30 pm

Napisane w myśli zebrane, places

wesołomiasteczkowo

2 Komentarze

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta
go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
– Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i
wkrótce będziemy mieć syna…
Doktor myśli chwilę i mówi:
– Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz
z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy
znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął
parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
– Nie – odpowiada staruszek.
– Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
– Niemożliwe! – wykrzyknął staruszek. – Ktoś inny musiał wystrzelić!
– I do tego punktu właśnie zmierzałem…

dsc_4591

Written by chienandalou

Marzec 15, 2009 at 9:51 pm

Napisane w myśli zebrane, places, pwr, Urban

leave a comment »

Ogłoszenie studenta AGH wirtualnej bazie ogłoszeń:

Kawałek raju: plaża, laski w bikini itd. 20.02.2009
Jajaja, xxx@o2.pl, tel: 000-00-00

Pokój w mieszkaniu post-studenckim, okolice Zwierzynieckiej

A więc…

Poszukuję czegoś, kogoś na wzór współlokatora – na coś w stylu… bo ja wiem – mieszkania studenckiego. Ja formalnie powinienem być już co najmniej profesorem, doktorem albo innym wampirem, ale użeram się jeszcze tym poprzednim etapem całej zabawy. Dlatego „post-studenckie”.

Mieszkanie składa się z dwóch pokojów – większego z aneksem kuchennym, wyjściem na świat (zwanego też gdzieniegdzie „polem”, patrz „na pole”) i portalem do łazienki – oraz mniejszego. Mniejszego, ale tylko jak na warunki pałacowe – jest to i tak niezłe bydle i spokojnie możnaby tam zmieścić ze 100 osób (80 Amerykanów).

Całość znajduje się w ekskluzywnej kamienicy w centrum miasta, czyt. okolice owianego mgła PRL-owskiej legendy Domu Handlowego Jubilat. Więc jest gdzie zaopatrzyć się w wodę, papu i papier toaletowy. Kamienica znakomicie maskuje swój wykwintny status udając starą ruinę pełna bumelantów. Co prawda ostatnio kilku z nich odleciało do ciepłych krajów (ach, opieka społeczna, czy jak to się zwie), ale przynajmniej dwóch egzystuje sobie w okolicy. To naprawdę poczciwe i niegroźne osoby (szczepione), fani starożytnej muzyki wychwalającej taki tryb życia, której nurt uwidacznia się silnie w twórczości np. kapeli zwanej Dżem – będą w siódmym niebie.

Lokum zaopatrzone jest w wodę. Bieżącą, ale krakowską – więc ja do ust nigdy bym jej nie wziął. Mamy prąd, czasami kopie, ale da się znieść. Jest też Internet. Z kolei bliskie sąsiedztwo Wisły gwarantuje różne bryzy – ergo – w miarę świeże powietrze (jak na plugawy Kraków). W łazience jest pralka, niestety dorosły może mieć problemy ze zmieszczeniem sie w bębnie, „kabina” prysznicowa, a nawet taka muszla, na której się siedzi i z człowieka wychodzą różne złe rzeczy.

Ogólnie jest, jakby to napisał poeta, „nieźle odwalone”. Sufit jest wysoko, sprzyja to myśleniu i ciężko na niego napluć. Ściany są otynkowane i pomalowane – nie posiadam niestety stworzonego do odróżniania kolorów mózgu kobiety, więc dla mnie wyglądają ok, nawet w dotyku są „wporzo”.

Haracz, który płacimy właścicielom kamienicy – złowieszczej korporacji w której znikają ludzie i która planuje opanować świat („pole”)- prezentuje się następująco: czynsz 450 zł + opłaty. Możliwe, że ten zmaleje do 425 zł przez pierwsze sześć miesięcy roku bieżącego (jeśli tylko nasz Administrator wejdzie pewnej, głaszczącej kota, osobie odpowiednio głęboko w miejsce, gdzie plecy tracą to i owo). Opłaty to 60 zł daniny na Internet (pozwala na skuteczne mordowanie ludzi w grach sieciowych, więc jest ok) – daninę tę dzielimy na cztery, co zaokrągla się do 15 PLN. Do tego w zimie czasami grzeję, by zupa nie zamarzła, a także nałogowo używam prądu. Z 50 złociszy miesięcznie trzeba w najbardziej krytycznych miesiącach z kieszeni wysupłać.

Wychodzą więc kwoty relatywnie: niemałe, albo groszowe – jeśli spojrzeć przez pryzmat wszystkich mieszkaniowych atrakcji.

W obliczu czego – ucieszyłbym się niezmiernie z osoby potrafiącej pozyskiwać już mamonę. Czasami trza tu w coś zainwestować (np. w srajtaśmę) i byłoby mi miło w sposób niewysłowiony, gdyby ten wydatek złączył nas i tylko wzmocnił naszą przyjaźń.

Sam jestem osobą odrobinę ekscentryczną. Pracuję w sposob nienormowany, brnę w te dzienne studia – na mieszkaniu bywam więc nieregularnie, jednak w praktyce – mimo wszystko często.

Przede wszystkim nie chciałbym zamieszkać z idiotą i niemową. Stukroć bardziej wolę, a masochistą nie jestem, usłyszeć słowo-klucz „k***a”, zostać uderzonym w gębę i wysłuchać bolesny monolog dotyczacy kontrowersyjnego tematu (np. „czemu nie zamykasz drzwi jak wychodzisz!”) – niż użerać się z kimś skrywającym swoje mroczne myśli w najdalszych czeluściach umysłu. Miło byłoby też, gdyby trafił się ktoś nie będący nudziarzem. Zabawy z bronią, pirotechniką, sportami ekstremalnymi, skłonność do podróży, poszukiwań świętych Graali, zginania łyżeczek, wysyłania pieniędzy Ojcowi z Torunia, wyciągania ludzi z Matriksu, bycie osobą, o której małe, zielone karły mówią „Moc jest w nim silna” – właściwości to bardzo w tych ścianach cenione.

Siłą rzeczy będziemy na siebie wpadać, więc zależy mi, by były to chwile przepełnione „dobrą karmą”. Nie mam absolutnie żadnych preferencji co płci, koloru skóry, wyznania i jak tam jeszcze się ludzików szufladkuje. Możesz zabijać koziołki, sypiać z Madonną, kroić psychopatów na plasterki, te pakować do foliowych worków, wypływać swoją łodzią na ocean i wyrzucać – póki nie śmierdzi i jest posprzątane – cacy.

Jeśli byłoby coś, czego niestety nie przepuszczę przez mój system kontroli jakości – będzie to bycie tzw. gejem. Niestety – chodzi tylko o mój komfort psychiczny. Takie tam zboczenie – proszę o tolerancje dla niego.

Omawiane cudo będzie do wzięcia od końca lutego, jak tylko „mój były” teleportuje stąd swoje rzeczy.

Wszelkich informacji udzielam pod numerem telefonu: 000-000-000; numerem komunikatora gg: 000000; adresem emaliowym: xxx@o2.pl.

Pozdrawiam,

M. eee?

grafiti

Written by chienandalou

Marzec 9, 2009 at 11:02 pm

Napisane w myśli zebrane

Pasażowo,,, worclowowo

leave a comment »

monotematyczność
monogamia
monopol
a świat
podobno
taki stereo

070320091

Written by chienandalou

Marzec 8, 2009 at 12:35 pm

Napisane w myśli zebrane, places, Urban

hepening

with one comment

Wośpowo hepeningowo, tak bez pary, bez polotu, pod akwaparkiem, zamiast na rynku, jakoś koncepcja się wypaliła, albo zamiast idei wypaliła się osobowość, może kolejna osoba stała się ofiarą kampanii. Kwestujący jacyś bez pary, znudzeni, dzieci epoki kryzysu. Maluchy jakoś mniej roześmiane. Każdy już ma serduszko i na serduszka straciły popyt, może część tego cyrku przeniosła się na allegro.

dsc_3260dsc_3207

jeszcze kilka lat temu ludzie chodzili zatroskani, przerażeni nowym obliczem świata, bardziej kapitalistycznym, niebezpiecznym, krwiożerczym, ale przede wszystkim nieznanym i niestabilnym o czym mogliśmy się przekonać trochę później

dsc_31851
dsc_3204

dzisiaj spotykamy tcyh samych ludzi bardziej zmęczonych
untitled-11

dzień kończy się historią starszego pana i cytatem „studenci chcecie trochę puszek”, później krótka historia jego rowerowej podróży po Wrocławiu zakończona pobytem na izbie wytrzeźwień, bo „to piwo było za słabe, więc kupiłem nalewkę”. Jego historia kończy się za kratami bez pracy i nadziei na lepsze życie, ale świat lubi się uśmiechać, a starszy pan zainkasował 1,90zł, drobniaki z mojego portfela i składając spóźnione życzenia szczęśliwego nowego roku, wołał „do zobaczenia, często bywam w barze mlecznym Miś”, krzyknąłem „do zobaczenia” i zniknąłem w tramwaju linii 17.

dsc_3278

Written by chienandalou

Styczeń 12, 2009 at 11:58 pm

Napisane w myśli zebrane, places, Urban